Decyzja o przesunięciu terminu wyprawy z 8 na 22 maja była zdecydowanie dobrym posunięciem. Pogoda jaką mieliśmy podczas jazdy dała wreszcie odczuć, jak wygląda lato
Kolejny raz utwierdziło się stwierdzenie, że ‘ICMka nie kłamie’
zapraszam do zapoznania się z relacją z wyprawy!
Wyprawa rozpoczęła się już w Gdańsku, gdzie o 7:38 spotkał się Zarząd i ruszył w podróż do Strzebielina Morskiego. Po drodze dochodziły kolejne osoby, z którymi zapoznaliśmy się na końcowym przystanku i wyruszyliśmy w trasę.
Pogoda początkowo lekko zniechęcała, ponieważ było bardzo mgliście. Na szczęście wystarczył ok 20 minutowy pobyt Stowarzyszenia Gertruda na tej ziemi, żeby się przejaśniło:) Od tego momentu upalna pogoda towarzyszyła nam do końca wyprawy.
Pierwszym punktem wyprawy był kompleks pałacowy w Chynowiu. Po drodze można było podziwiać piękną pradolinę Łaby-Redy i poczuć się jak w niższych partiach gór beskidzkich. Kompleks pałacowy, tak jak ustaliliśmy wcześniej jest teraz w prywatnych rękach i są w nim przeprowadzane prace remontowe. Całe chaszcze dookoła frontu budynku zostały usunięte, widać, że mały staw został oczyszczony. Dodatkowo budynki położone w tyle działki są wyburzane.
Następnym przystankiem była dawna mleczarnia w Kostkowie. Jest to 3 piętrowy obiekt, w którym wg opinii miejscowych ludzi, było produkowane najlepsze masło w gminie
W obiekcie widać pozostałości po aparaturze mleczarskiej, jak i na wyższych piętrach są pomieszczenia mieszkalne. Cały budynek zaczął popadać w ruinę w latach 80. , wg relacji mieszkańców miasteczka.
Dla lepszego zapoznania się z terenem, który będziemy zwiedzać, udaliśmy się na wieżę widokową Kaszubskie Oko. Rozpościera się z niej widok na paręnaście kilometrów. Dodatkowo w parku była trójka dinozaurów, z którymi można było się zapoznać bliżej
Po przerwie na jedzenie i niezwykle stromym zjeździe dojechaliśmy do Nadola. Miasteczko to słynie głównie z opuszczonego hotelowca, który z roku na rok popada w coraz większą ruinę. Widać w tym czynny udział złomowców, którzy nie świecąc znaczą inteligencją podcinają filary nośne, w celu pozyskania stalowych belek. W całym obiekcie nie pozostało wiele elementów wyposażenia, typowych dla hotelu. Poza zbitym szkłem, odpadającymi płatami betonu i nielicznymi kafelkami na ścianie, obiekt jest po prostu pusty.
W celu oderwania się od typowo ludzkiej architektury, skierowaliśmy się do Mechowa, gdzie znajdują się słynne groty mechowskie. Jest to pozycja warta zwiedzenia, ponieważ taka forma jaskini jest niespotykana na terenie naszego kraju. Należy jednak pamiętać, że w niektórych miejscach trzeba poruszać się wręcz na czworaka i że może pokapać na głowę:) Ponadto, obiekt nie jest zbyt rozległy, więc nie warto wyczekiwać atrakcji na parę godzin w tych grotach:)
Ostatnim i najtrudniejszym do znalezienia punktem wyprawy była 45 metrowa wieża stalowa. Z poziomu wieży rozciągał się widok na teren rozległy na parędziesiąt kilometrów. Widać było z niej Redę, Wejherowo, jak i cały półwysep Helski. Niesamowity widok, nie spotykany nigdzie indziej w okolicy.
To był już ostatni punkt naszej wyprawy. Na koniec pozostał nam tylko nieszczęsny skrót znaleziony przez Tomka, który prowadził niby w dobre miejsce, ale strasznymi drogami:) Dlatego proszę pamiętać: skrótem robi się dwa razy dłuższą/gorszą/okropną drogę!
Szczęśliwi, wymęczeni dotarliśmy do Wejherowa, gdzie szczęśliwym trafem SKMka podjechała po 10 minutach.
Dane z wyprawy:
- czas jazdy: 4:45 h
- czas wyprawy: 10 h + dojazd SKM
- Dystans: 78 km
- średnia prędkość jazdy: 16,5 km/h
- max (rower Wojciecha): 60 km/h – tak, wiem, że niektórzy mieli większą
- ilość zrzuconego sadełka: 1095 kcal
iBedeker.pl
Projekt 'Dolny Wrzeszcz'
Stara Oliwa
Wolne Forum Gdańsk
Mój skrót i tak był lepszy niż skróty Kazika z poprzedniej BBT